Już kilka lat buszuje po kuchni, z większymi, a czasem mniejszymi sukcesami. Zaczynałam od zupy pomidorowej (to ten mniejszy sukces :D), potem były dania obiadowe, przyszła też kolej na ciasta. Na pierwszy rzut poszło zwykłe ciasto ucierane z makiem (u mnie w domu nazywane mrówką). Później brałam na bary bardziej skomplikowane desery, aż pora przyszła…